Ciąża Plus Size trymestr I

Wrzesień 2018, zaraz po 2 tygodniowym urlopie w oczekiwaniu na spóźniony okres dowiduje się, że będę mamą. Dla potwierdzenia i z niedowierzania zrobiłam 4 testy, wszystkie wyszły pozytywnie, a ja cały czas miałam nadzieje, że są zepsute.



Szok, moja pierwsza myśl - jak to?! Czyżbym na wakacjach, aż tak popiła żeby nie pamiętać?
Poszłam do lekarza. Ciąża się potwierdziła... 5 tydzień, okazało się jednak, że zaszłam jeszcze przed urlopem!

Myśle ze juz tutaj zawarłam odpowiedź na wasze pierwsze pytanie - jak długo się staraliśmy.

Okropny paraliżujący strach, kompletna bezradnośc. Myślę, że większość pewnie cieszyła by się z takiej informacji - ja nie.
Kolejne tygodnie to był koszmar. Nic tylko leżałam i płakałam, nie mogłam przestać. Płakałam w domu, w pracy na ulicy, po prostu nie mogłam się opanować. Przeczytałam wszystkie strony w google, które znalazłam pod hasłem "jestem w ciąży i nie chce tego dziecka".
Ciężko było się do tego przyznać bliskiej koleżance, a co dopiero partnerowi czy rodzinie. Byłam w totalnej rozsypce, leżałam i płakałam, nie chciało mi się nawet brać prysznica, depresja. 

Sama nie wiedziałam o co mi chodzi, przecież mam kochającego, odpowiedzialnego partnera, sama nawet myślałam że w przyszłośći będziemy rodziną. Teraz z perspektywy czasu myśle, że to był szok i nagła zmiana stabilnej sytuacji życiowej, o którą tak długo walczyłam.

Zaczęłam szukać pomocy, przejrzałam oferty psychologów, ale co z tego jeśli nie mogłam wydusić z siebie słowa bo od razu zaczynałam wyć. Dosłownie wyłam jak obdzierana ze skóry...

Zaczęłam źle się czuć, tak fizycznie. Chciałam z tym walczyć, chciałam pracować jak dawniej udowodnić sobie i temu dziecku, że mnie nie zdominuje, że ja tu rządzę. Niestety przegrałam. Mdłości były tak silne, że zostałam uziemiona w domu gdzieś między kanapą, a umywalką, bo albo leżałam, albo mnie mdliło. Nie mogłam iść nawet do sklepu, drażniły mnie zapachy, światło, hałasy i kolory, miałam okropne bóle glowy.
Kompletny brak apetytu, brak chęci do życia, tylko sen i płacz z przerwami na mdłości co kilka minut.
Kiedy zaczynały męczyć mnie zawroty głowy przypominałam sobie, że nic nie jadłam.

Pech chciał, że mój pierwszy trymestr przypadł na okres jesienno zimowo depresyjny, może wiosną czy latem nie byłoby aż tak źle?

I tak mijały pierwsze świadome już tygodnie ciąży.
Do tego doszedł stres i zmęczenie.
Sapałam idąc, nie mogłam wejść po schodach, chcąc wyjśc na spacer co chwila robiłam przerwy na złapanie oddechu. Byłam cała opuchnięta, wyglądałam jakbym przybrała na wadze 10 kilo! Stres, bo 2 tygodnie piłam alkohol, i tu zapaliła mi się żaróweczka, że jednak mam jakieś ludzkie odruchy i się martwie.

Ten najgorszy czas trwał mniej więcej do 12 tyodnia ciązy czyli do badania prenatalnego, ulżyło mi jak dowiedziałam się, że nie jestem w grupie wysokiego ryzyka. Stres troche zszedł i zaczełam myśleć logicznie. Starałam się, bardzo się starałam wyjść z własnego egoizmu i zacząć myśleć o moim dziecku. Juz w 12 tyogodniu dowiedziałam się, że bede miała syna, to też poprawiło moj zszargany nerwami stan, bo zawsze powtarzałam, że jak już dziecko to tylko syn.



Nigdy nie myślałam o ciąży i dziecku na poważnie, odkąd dojrzałam mówiłam sobie, że tak, że kiedyś, że za 5 lat, które ciągle się przesuwało. Jednak to się stało tu i teraz i nie mam już wyjścia, zostaje mi tylko zaakceptować ten stan, bo jak wiecie akceptacja tego czego nie możemy zmienić to jedyne rozwiązanie żeby żyć normalnie.

Najgorsze za mną. Około 14-16 tygodnia zaczęłam czuć się lepiej. W 17 tygodniu pokazałam się wam na instagramie, już jako świadoma przyszła mama, która cieszy sie z tego, że nią będzie.

Zaczeły się pytania. Niektóre zwaliły mnie z nóg, nigdy nie myślałam kategoriami, że moge być za gruba na dziecko, że moja waga w czymś może przeszkadzać, przecież jest tyle kobiet plus size na ulicy z wózkami czy maluszkami. Po waszych wiadomościach postanowilam zainteresować się tym tematem. Najpierw przejrzałam internet, a później żeby rozwiać wszelkie wątpliwości porozmawiałam z ginekologiem i fizjoterapeutą. 

To co przeczytałam w internecie uznałam za zastraszanie i dyskwalifikacje kobiet z większym BMI z życia rodzinno społecznego. Nawet nie wiedziałam, że mam otyłość olbrzymią - chorobliwą i ciąża zagraża życiu i mojemu i dziecka. Może nie są to totalne bzdury, ale jak można kwalifikować ludzi na podstawie wskaźnika BMI, który tak naprawdę nic nie definiuje, ponieważ waga może być wysoka z powodu nadmiaru wody w organizmie, bądź zwyczajnie spowodowana dużą ilością masy mięsniowej. Przecież każdy organizm jest inny i każdemu też tłuszczyk odkłada się w innyh partiach ciała, a to również ma wpływ na nasze zdrowie.

Moja ginekolog, ani położna nie powiedziały mi złego słowa na temat mojej wagi. Wręcz sama po waszych wiadomościach poszłam i zapytałm czy to jest problem. W odpowiedzi usłyszałam, że w ciązy nie ma co się odchudzać i jedyne co mi zaleca to poród naturalny, bo łatwiej będzie mi dojśc do siebie. Do fizjoterapeuty udałam się z bolącym biodrem, spowodowanym rozchodzeniem się miednicy i przygotowaniem do porodu. Dostałam ćwiczenia na piłce gimnastycznej, które przynoszą mi ulgę, ale jak powiedział sam fizjoterapeuta, w ciąży po prostu tak jest, jedna ma bardziej inna mniej i nie bardzo da się temu zaradzić, zapytalam czy to kwestia kilogramów, nie dostałam twierdzącej odpowiedzi.

Mam to szczęście, że mimo mojej 'chorobliwej otyłości' jestem zdrowa, wyniki badań mam prawidłowe i na chwile obecną (26 tydzień ciąży) nie mam cukrzycy ciążowej mimo tego że mam podwójne ryzyko (otyłość i cykrzyca w rodzinie). 



Jeśli jesteś teraz na etapie pierwszego trymetru i jesteś w pełni zdrowa tak jak ja, nie wiesz co się dzieje z twoim ciałem i lekarz nagadał ci głupot, proszę zmień lekarza i nie czytaj zbyt wiele w internecie, bo to stres najbardziej szkodzi dzidziusowi, a nie BMI.

Jeśli jednak masz insulinooporność, problemy z tarczycą czy cukrzyce, albo inne choroby, proszę poszukaj dobrego lekarza, a nie szukaj porad na instagramie czy też w google. 

Jakiś czas temu poprosiłam was na instagramie o zadawanie pytań dotyczących I trymestru ciąży, odpowiem tutaj na te najczęściej zadawane, których nie uwzględniłam w tekście.

Jak złagodzić zgage i mdłości?

Ja w ekstremalnych sytuacjach ratowałam się suplementami dla kobiet w ciąży, tabletki, kropelki i gumy do żucia z imbirem i witaminami, pomogły mi przetrwać te najgorsze momenty. Na zgage po uzgodnieniu z lekarzem stosowalam Manti. Pamiętajcie, że wszystkie leki musicie konsultować z lekarzem i nie nadużywać ich. Dodatkowo, obowiązkowo butelka wody zawsze przy sobie, łyk wody super łagodzi dolegliwości ciążowe.

Czy miałam dużo zachcianek?

Jeśli chodzi o zachcianki, miałam fazę na mandarynki i pączki, ale to taką, że nie mogłam się opanować. Codziennie jadłam kilogram mandarynek, czasem nawet 2 pączki dziennie. Dla jasności, przed ciążą za pączkami nie przepadałam ha ha ;-)

Czy w I trymestrze zaczęłam czuć się mamą?

Nie, absolutnie nie, dopiero teraz (26 tydzień ciąży) zaczyna to do mnie docierąc i budzi się we mnie powoli instynkt.


Czy informacja o ciąży od razu skłoniła mnie do zakupów?

Zupełnie nie, nawet nie miałam siły ani ochoty czytać co tak naprawdę będzie mi potrzebne, jak zaczęłam się lepiej czuć przeszłam się niechętnie po sklepach i nic ciekawego nie znalazłam, do tej pory mam bardzo mało ciuszków, a łożeczka, wózka itp nie mam wcale. Dopiero zaczynamy kompletować wyprawkę.


Czy w I trymestrze dzieliliśmy się informacja o dzidziusiu z rodziną i bliskimi?

Rodzinie powiedzieliśmy dopiero około 12 tygodnia, tydzień przed badaniem prenetalnym, znajomym już po badaniu. Myślę, że nie ma się co spieszyć z ogłaszaniem takich informacji, ale wiadomo to sprawa indywidualna. Najważniejsze to mieć wsparcie w partnerze inaczej ciężko by mi było utrzymać to w tajemnicy.


Kochane życze wam wytrwałości, ciąża to stan fizjologiczny, którego nie zrozumie nikt kto nigdy w tym stanie się nie znalazł. Dopiero teraz zmienia się podejście do życia, do dzieci i zmienia się myślenie. 

Moze ten wpis jest nieco chaotyczny, ale wybaczcie. Dlaczego tak jest opisze w trymestrze drugim jak tylko się zakończy.

PS: Zdjęcia we wpisie są z drugiego trymestru.

Buziaki,
Aga.

Komentarze

  1. Jednej rzeczy nie rozumiem. Jak w XXI wieku można zaliczyć „wpadkę”? Antykoncepcja jest bardzo łatwo dostępna. Jeśli nie chce się dziecka to poprostu trzeba się zabezpieczać. Nie rozumiem kobiet, które się niezabezpieczają a pózniej są w szoku, że zaszły w ciąże.
    Ale mini wszystko gratuluje i życzę zdrowia! ��

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można, nigdy nie chciałam stosować tabletek, a jak widać inne metody potrafią zawodzić. Ja nie rozumiem, ja można tak łatwo oceniać czy ktoś się zabezpieczał czy też nie... ;) Pozdrawiam cieplutko.

      Usuń
    2. Wiele osób też np większość antykoncepcji nie mogą stosować, ja jestem tego przykładem nie mogę brać żadnych rzeczy, które mają hormony typu plastry, zastrzyki, tabletki, w miejscach jestem wrażliwa i uczulona nawet na prezerwatywy jedyne co to spirala, a tu niespodzianka właśnie obok siedzi 15miesieczna córka

      Usuń
    3. Ja brałam tabletki regularnie i obok śpi mój roczny synek �� powodzenia

      Usuń
    4. Bo nie ma 100% metody. A z tablektami trzeba uważać. Niektórzy po odstawieniu mają duży problem (bo niektórzy ginekolodzy przepisują je też bo niby się po nich wyreguluje cykl itp a później wychodzi że nie powinny być brane bo jeszcze bardziej namieszały)

      Usuń
  2. A ja się cieszę, że w końcu o tym ktoś pisze wprost,ze to wszystko nie jest takie piękne i kolorowe.. Ze nie każda kobieta, która dowiaduje się o ciąży wita swojego faceta z bucikami i szczęśliwa oznajmia że będzie dzidziuś .. A później 9 miesięcy rzyga tęcza.Ja sama nie wiem jak bym zareagowała, ale na pewno ciężko byłoby mi się przystosować,ale wszystko wydaje mi się kwestia czasu. Jestem pewna, że będziesz bardzo szczęśliwa! szczęśliwego rozwiązania !!

    OdpowiedzUsuń
  3. Obserwuję Panią na Instagramie od jakiegoś czasu. I zaskoczyła mnie Pani tym, że wiadomość o ciąży Panią aż tak wystraszyła i załamała, ponieważ miałam wrażenie, że jest Pani tak silną i zaradną kobietą, że nic Pani nie straszne. Ale oczywiście rozumiem strach i obawę przed czymś nowym. Czasami to los decyduje za nas. Oglądając kogoś relacje troszke można poznać jaka ta osoba jest a patrząc na Panią widać dobre serce . I ja myślę , że bedzie Pani wspaniałą mamą. Życzę szczęśliwego rozwiązania ��

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja sama pamietam jak dowiedziałam sie,że jestem w ciąży (po zrobieniu 6 testów ciążowych i badania krwi��) płakałam, byłam w szoku, strachu☺️

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam 2 dzieci �� w dniu porodu zawsze mialam ponad 100kg wszystko było dobrze nic sie nie wydarzyło a porody były szybkie i bezbolesne. Pierszy 50 min. Drugi 25 min i tego tobie też życzę

    OdpowiedzUsuń
  6. Hej! Poszukiwałam takiego wpisu :) Myślę o ciąży, ale rozmiar 42-44 mnie trochę zniechęca właśnie przez internetowe mądrości... Czy możesz powiedzieć coś na temat USG? Czy faktycznie obraz jest niewyraźny u kobiet plus size? Czy lekarz mówił Ci coś na ten temat? Pozdrawiam i życzę dużo zdrówka! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam dwóch synów, jestem plus size, nigdy nie było to problemem. Wszystko było widać dobrze na USG, cukrzycy ciążowej nie miałam. Nie czytajcie dziewczyny za dużo! Jeśli macie wątpliwości, boicie się, pytajcie lekarza! Powodzenia i odwagi bo z dwójką to już w ogóle lekko nie jest, ale szczęście też jest:)

      Usuń
  7. Mój pierwszy trymestrz wyglądał tak że na paznokciach co 15 minut w toalecie ������

    OdpowiedzUsuń
  8. Super wpis ja czułam to samo ale myślę że wsparcie drugiej połówki jest mega ważne... Śledzę Cię na instagramie i uwielbiam twoje sylowki.

    OdpowiedzUsuń
  9. Każda z nas inaczej przyjmuje informację o ciąży, bo jesteśmy na różnych etapach życia. Ja na swoją czekałam wiele lat i wiele razy myślałam o niesprawiedliwy losie, że ktoś płacze, bo nie chce, a ja płaczę, bo tak bardzo pragnę. Taki oto los :) PS. Pewnje gdybym przeczytała twój wpis miesiąc temu byłabym zbulwersowana :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie dziwi mnie, że to był dla Ciebie szok – to normalne. Najważniejsze, że teraz z faktu, że będziesz mamą, cieszysz się.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

instagram