Torba do szpitala dla mamy PLUS SIZE i maluszka

Dziś czas na długo wyczekiwany przez was post, odnośnie torby do szpitala dla mamy plus size.
Zupełnie się nie dziwię, że wiele z was ma z tym kłopot, sama pierwszej ciąży byłam delikatnie mówiąc zagubiona.
Piżamka lulam.pl
Na wstępie zaznaczę, że nie ma potrzeby brać ze sobą zbyt wiele rzeczy. Warto mieć jednak przygotowaną zapasową torbę w domu lub w aucie na wypadek dłuższego pobytu w szpitalu (takie mam doświadczenie).
Dodatkowe chusteczki, pampersy, podpaski czy kocyki, tego u nas brakowało.

W normalnych czasach zawsze mógł nam ktoś to dostarczyć, jak będzie teraz? Nie wiadomo.

Przydatne "gadżety" w pakowaniu do szpitala to zdecydowanie rożnej wielkości wielorazowe woreczki strunowe z Ikea.
Dzięki nim wszystko łatwo posegregujemy i rzeczy nie będą narażone na szpitalne bakterie.

Zacznę od końca, czyli co wrzucić na dno walizki dla siebie:

Wygodny strój na wyjście ze szpitala, dres, leginsy, coś luźnego co nie będzie sprawiać wam dyskomfortu.
Warto mieć też coś w czym będziemy chodzić po szpitalu, mi nie było wygodnie w koszuli, zdecydowanie bardziej wolałam leginsy i top, ale to też była kwestia czasu, bo spędziłam tam ponad tydzień po porodzie.
Jednorazówki:

Majtki poporodowe - dla mnie dość trudny temat ze względu na moje szerokie biodra poprzednim razem męczyłam się w za małych, ponieważ w szpitalu nie było mowy o korzystaniu ze zwykłych bawełnianych, tylko siateczkowe i koniec.
Okropne uczucie, nie dość, że wszystko was boli to jeszcze uwierają majtki. Nie polecam.
Tym razem znalazłam siateczkowe majtki firmy Seni, które teoretycznie są wygodne bo pomieszczą w pasie i biodrach do 160cm obwodu, jednak dziewczyny z pełnymi udami niestety trzeba będzie naciąć ten sznureczek wokół ud, który jest mało elastyczny i po prostu się wżyna w pachwiny, natomiast zakrywają pupę i da się w nich wytrzymać.

Podkłady - biorę ze sobą 5 podkładów na łóżko po porodzie, część będzie dla mnie część dla malucha, wolę mieć więcej, ze względu na poprzednie doświadczenia, ale myślę, że 3 spokojnie wystarczą jeśli planujecie wyjść ze szpitala "od razu po porodzie".
Duże podpaski - poprzednio używałam Bella i sprawdziły się dobrze, dodatkowo dla mnie te miękkie, grubsze są lepsze niż cienkie, bo jakoś tak mam wrażenie, że "amortyzują" np. przy siadaniu.
Wkładki laktacyjne.

Higiena osobista:

Dla mnie najważniejszym punktem nawet przed szczoteczką do zębów jest Ginexid. Pianka do mycia miejsc intymnych, która przyśpiesza gojenie, dezynfekuje i znieczula.
Ogromna ulga, żałuje, że wcześniej nie miałam jej ze sobą na porodówce, a dopiero kilka dni po.
Nie wiem, kto wymyślił, żeby podcierać się po porodzie ręcznikiem papierowym, ale to zdecydowanie był sadysta. O wiele bardziej komfortowo używało mi się mokrych chusteczek dla dzieci, najlepiej takich z samą wodą, teraz biorę ze sobą moje ulubione antybakteryjne Laktacyd, dzięki którym przez całą ciąże nie złapałam infekcji.
Warto mieć maść do sutków, chociaż ja używałam jej dopiero w domu, ale nigdy nie wiadomo, czy nie przyda się już w szpitalu, zwłaszcza jak dostaniecie szpitalny laktator.

Biorę ze sobą również żel pod prysznic przelany w opakowanie podróżne do samolotu, szczoteczkę i pastę do zębów oraz suchy szampon do włosów.
(Na wypadek dłuższego pobytu przyda się normalny szampon i suszarka do wlósów).

Nie zapomnijcie gumek i szczotki do włosów, najlepiej mieć drugą i spakować już wcześniej.

W szpitalu, który wybrałam nie było luster w łazienkach, więc tym razem biorę małe lusterko. Mimo wszystko warto czasem na siebie spojrzeć, chociażby jak rzęsa wpadnie w oko (serio miałam taką sytuację :P).
Klapki pod prysznic. Uwaga po porodzie potrafią spuchnąć nogi tak, że dosłownie żadne klapki mogą nie wejść, więc polecam najlepiej wziąć klapki męża... na rzepy... a i tak pewności nie będzie hi hi.
Ja niestety nie dostałam żadnych sensownych klapek, więc wzięłam jakie były w pepco.
Dwa ręczniki, jeden duży kąpielowy, drugi mały do "podwozia" najlepiej ciemny. Polecam ręczniki z Decathlon, zajmują bardzo mało miejsca, super wchłaniają i są naprawdę duże, nawet plus size się owinie.
Dezodorant, pomadka do ust, chusteczki jednorazowe, płatki kosmetyczne. Przydadzą się nie tylko na wyjście ze szpitala, fajnie jest przetrzeć niewyspaną buzię tonikiem.

Koszula do porodu, koszula do karmienia, koszula po porodzie, moim zdaniem wystarczą dwie. Moja koszula po porodzie wcale nie była do wyrzucenia mimo, że tyle sie o tym naczytałam.
Warto mieć jednak drugą na zmianę, po prostu.
Tym razem wybrałam sukienkę dla karmiących z H&M MAMA, moim zdaniem nie nadaje się ona do noszenia jako sukienka, ale po porodu i po porodzie spełni swoją funkcję, a przy okazji nie jest babciowa, ani infantylna.
Zdecydowałam się na rozmiar XXL i mam jeszcze dużo zapasu mimo obwodu pasa ok 150cm.

Szlafrok - to jest temat rzeka.
O ile na duży biust jeszcze coś da się znaleźć - dosłownie COŚ, np. w Bonprix tak jak to zrobiłam w poprzedniej ciąży. Niestety czułam się w nim fatalnie (samopoczucie jest bardzo ważne po porodzie). Nie dość, że rozmiar 52 był za mały w biodrach, to jeszcze sam fason był taki, że nie poleciłabym go nawet babci.
Tym razem zdecydowałam się na muślinowe kimono Reposo od ByGracja, które okazało się strzałem w dziesiątkę, nie tylko jako szlafrok, ale też jako sukienka, czy narzutka. Materiał jest tak przyjemny, że ciężko mi było uprać i spakować, a tym samym chwilowo zaprzestać noszenia, serio.
Na moim IG możecie zobaczyć jak się prezentuje jako sukienka oraz jako szlafroczek do mojej piżamki Lulam.
Bielizna na wyjście - super duże, komfortowe, bawełniane gatki znajdziecie w Bonprix,
Ja biorę dodatkowo stanik sportowy z H&M oraz skarpetki - koniecznie szerokie w kostce, na spuchnięte nogi (kupiłam męskie).
Na koniec równie ważne, żeby zapakować wyniki badań, dokumenty, ładowarkę do telefonu oraz kosmetyki do makijażu, aby móc się delikatnie ogarnąć przed wyjściem ze szpitala (zdecydowanie dobrze robi to na głowę, totalne podstawy, nie makijaż wieczorowy :P).
Warto też mieć jakieś przekąski, wafle ryżowe, kabanosy, coś co nie wymaga lodówki.

Czas na Bobasa!

Dla młodego chronologicznie od końca pakuję:

  • Dwa rożki
  • Kombinezon na wyjście (dopasowany do pogody)
  • Kocyk
  • Body dwa warianty rozmiaru mniejsze 56 (6szt) z Sinsay i większe 56 (3szt) z H&M na wszelki wypadek.
  • Pajacyki 6szt
  • Czapeczki x2, niedrapki x2, skarpetki
  • Tetry 6szt
  • Smoczki 2szt
  • Chusteczki mokre, 1 opakowanie
  • Pampersy 20szt
  • Poduszka do karmienia (nawet jak nie przyda się do karmienia to zdecydowanie posłuży jako jasiek)




Kosmetyki:
  • Bephanten
  • Sudocrem
  • Octanisept
  • Gaziki jałowe
Nie biorę butelek, szpital zapewnia jednorazowe butelki w razie potrzeby.

Wszystkie kosmetyki i moje i młodego pakuje w jedną dużą kosmetyczkę polskiej firmy Bigordi, Mam cały zestaw i gorąco wam polecam. Do małej spakuje leki dla siebie, coś na zgagę czy paracetamol, do średniej kosmetyki do makijażu i zamknę wszystko w jednym pojemnym kuferku, który można zarzucić na ramię.
Wszystkie rzeczy zapakowałam w woreczki, które podpisałam, żeby tata Filipka, mógł bez problemu i bez otwierania wszystko znaleźć.

Jak widać wszystko zmieściło się w średniej wielkości walizkę na kółkach plus wodoodporny kuferek na kosmetyki.
Jeśli macie jakieś pytania czy sugestie piszcie w komentarzach, co wam się sprawdziło, a czego nie używałyście, niech ten post będzie taką "bazą informacji" dla przyszłych mamusiek. :)


Komentarze

  1. Wyglądasz kwitnąco. Jak widać w rozmiarze plus size również można zachwycać, a Ty wiesz jak podkreślić swoje kształty.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

instagram